Nie sądziłem, że Justin Bieber kiedykolwiek zagości w tym miejscu i że ja będę na tyle zdeterminowany, by napisać o nim więcej niż dwa zdania o wstydzie dla kogoś, kto ma więcej niż 16 lat. Trafiając uszami na dowolną z jego kompozycji, wyobraźnia podsuwała mi przed oczy wizerunek młodej dziewczynki. Podejście to nie zmieniło się z biegiem lat wcale, zwłaszcza, że owa dziewczynka zmieniła się w strojącego groźne miny i za te miny obrywającego chłystka. Na tonącą elektroniczno-taneczną łódź wskoczył już chyba każdy z gatunków możliwych do nazwania, a więc Bieber postanowił dopchać się też, skrzykując tęgie głowy marketingu i wziętych producentów. Wrażenia? Wstyd się przyznać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dance. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 czerwca 2016
środa, 13 stycznia 2016
Recenzja: Excision - Codename X [2015]

niedziela, 13 grudnia 2015
Recenzja: Crookers - Sixteen Chapel [2015]
Przenieśmy
się w lata 2006-2010, kiedy to electro-house zapisywał się w
historii muzyki popularnej wielkimi literami. Festiwalowe sceny
drżały od dźwięków fidget
house i french
electro, a fanom wciąż brakowało palców, by zliczyć
wszystkie Justice, SebastiAny, Les Petits Pileuse, Surkiny... ogólnie
panowała Francja. Sytuacja prowokowała do wystąpienia kogoś
kłótliwego i rozwrzeszczanego. Długo nie musieliśmy czekać,
warto za to było schować się za przewróconym stołem przed siłą
hałasu generowanego od tego czasu przez The Bloody Beetroots,
Congorocka i Crookers. Mniejsze i większe sukcesy dwóch pierwszych
projektów zostały w pewnym momencie zjedzone przez zremiksowaną
wersję Day'n'Nite
Kid Cudiego, przebijając duet do świadomości tłumów dużo
bardziej, niż ich debiutancki długograj (Put
Your Hands On Me). Rok po
nim nadszedł sprawiający sporo zawodu drugi album, Tons
of Friends,
kontynuowane przez jeszcze słabszego
Dr. Gonzo...
Aż strach mieć jakiekolwiek oczekiwania w stosunku do Sixteen
Chapel.
środa, 9 grudnia 2015
Recenzja: Alesso - Forever [2015]
Przeglądając
notowanie setki najlepszych Djów świata (wg DJ Mag), można się
nie tylko podłamać na duchu, ale też zadumać. Rozróżnianie tak
wielu modnie zalizanych 'szwedzkich producentów' w obcisłych
koszulkach staje się coraz trudniejsze, zwłaszcza podczas spaceru
przez YouTube po sznurku nagrań Hardwell / Ingrosso / Garrix / Trash
/ Sunshine / Dimitry Vegas stanowiących wariację na temat jednej
piosenki. Na kolejną gwiazdę brylantyny, białego t-shirtu z Diesla
i zadatków na miliony dolców na koncie, wyrasta od jakiegoś czasu
także Alesso. Ten zechciał jednak zapakować swe brzmienie w album,
a nie jak konkurenci w setki singli, bo to i tak nieważne - całe
pieniądze idą z koncertów. Czy dzięki takiemu poświęceniu,
Forever nie wyląduje w koszu?
poniedziałek, 16 listopada 2015
Recenzja: Flux Pavilion - Tesla [2015]
Pochodzący
z Brytanii Flux Pavilion, swe muzyczne uzewnętrznienie rozplanował
doskonale, bo w momencie, gdy dubstep nabrał już tempa i o
zatrzymaniu machiny nie było mowy. Szyjąc kawałki trochę ciężej
niż Benga, czy Rusko, basem po kostkach ciskał u boku Cookie
Monstera, Datsika i Doctora P, budując markę pod skrzydłami labelu
ostatniego ze wspomnianych – Circus Records, jeszcze w czasach
świetności. Przełom w karierze Białowłosego określić wystarczy
rzucając na stół dwa tytuły - 'I Can't Stop' oraz 'Bass Cannon'.
Potem były już tylko kontrakty u grubych ryb z Ultra i Atlantic.
Nie zawsze grało to jak trzeba, czas więc doładować się prądem.
piątek, 16 października 2015
Recenzja: Kill The Noise - Occult Classic [2015]

Tworzenie
ścieżki dźwiekowej pod własne życie pojawia się chyba u
każdego, nieważne czy chodzi o tło pod bieganie, kanapowy leżing,
czy nasiadówy na porcelanowym tronie. Każdy chłopiec i każda
dziewczynka staje sie więc w pewnym momencie mężczyzną, bo któż
nie miał nigdy kawałka, który w największym pacyfiście obudziłby
chęć, może nie barowej bójki z kastetem na pięści, resztkami
kufla w czaszce i kijem do bilarda w nerce, ale choć pogrożenia
palcem, wtórującego soczyście cedzonemu 'zara dostaniesz w ucho'.
Tak jak dawniej było to AC/DC, czy Anthrax, pełne anarchii ruchy
palca w bucie od dostrzegalnego czasu rozbudza Jake Stanczak aka Kill
The Noise. Udane Epki wydawane u fumfla Skrillexa w OWSLA,
wyprodukowanie części albumu Korn, machanie łapami z desek coraz
większych festiwali – album od dawna wisiał w powietrzu. No i
jest, Occult Classic dyndał w plotkach tak długo, że aż w
charakterystycznym stylu Jake'a pozmieniał wszystko. Czy zmieni
scenę?
środa, 7 października 2015
Recenzja: Nero - Between II Worlds [2015]
Dyskografię
panów z Nero przemierzyłem wzdłuż (i gubiąc się wszeż),
wyciągając dwa wnioski. Uno, 'ci to kiedyś robili wałki, teraz
już takich nie robią...'. Dos, 'trzeba być bezczelnym i
nienasyconym bogactw, by z twardego drum & bassu i ciężkiego
dubstepu przebierać się w skórzane uniformy, zaciągnąć do
śpiewania 'jakąś cizię' i wdzierać się w łaski stacji
radiowych'. Pierwszy album z 2011
roku pokazał, że kultowe w pewnych kręgach 'Torture', czy
'Bad Trip' wspominane z nostalgią w innych, obok ohydnego, lecz
hitowego 'Crush On You' nie tylko nie może stać, ale i nie chce. To
nie tak, że Welcome Reality było skrajnie złą płytą, bo
spośród męczącego patosu skaczącego pod same oczy, wyłowić
dało się garść chwil godnych podkręcenia głosniej. Cztery lata
po swoich nawet nie zabawnych 'muzycznych transformersach' wracają,
by poniżyć się jeszcze bardziej... Choć może i nie?
piątek, 2 października 2015
Recenzja: Disclosure - Caracal [2015]
Disclosure
to świetny przykład tego, jak łatwo można pod sobą wykopać
dołek. Co najgorsze, wina nie leży nawet po stronie tworzących
duet braci Guya i Howarda Lawrence'ów – bo co oni komu zrobili, że
po drobiazgowo rozrysowanych uk-garage'owo-dubstepowych singlach i
Epkach, popełnili jedną z najważniejszych płyt rozrywkowych
ostatnich lat – Settle.
Podia list przebojów stanęły otworem, sceny największych
festiwali zabrzmiały ich roztańczeniem, nowy Bond zyska utwór spod
ich palców, a konkurencja wzdycha gdzieś kilka pięter popularności
niżej, już nawet nie walcząc z metką 'brzmi / nie brzmi jak
Disclosure' - mamy i wspomniany dołek, wykopany przez
'disklołżermanię'. Sami wzburzyli falę, sami próbują ją
okiełznać, za broń mając Caracal. Zerknijmy,
czy się nie potopią.
wtorek, 29 września 2015
Recenzja: Madeaux - New Wav EP [2015] (MaSSS - Making a Short Story Shorter #7)
W 'MaSSS (Making a Short Story Shorter)' trochę miejsca zajmą EPki / single, które swoją zawartością nie pozostawiają wiele do dodania, jednak prezentują wystarczająco dużo dobrego / złego, by zasługiwały na kilka liter, zakończonych 5-stopniową skalą ocen. W dzisiejszym wydaniu:
Madeaux - New Wav EP
niedziela, 27 września 2015
Recenzja: The Chemical Brothers - Born In The Echoes [2015]
The
Prodigy od nowa zdziera gardło, Junkie XL nagłaśnia kinowe
blockbustery, Fatboy Slim jeszcze się nie zapił, płyty wydaje
Leftfield i New Order, a Aphex Twin dostaje za swoje połamańce
nagrodę Grammy... Wrzucając do piwnicy nieopierzone gwiazdeczki
EDM, dość rzec, że muzyka elektroniczna nabiera kolorów, z
respektem wymiatając w blask reflektorów stare kocury. Mieszający
w beatach od niemal 25 lat The Chemical Brothers do
tej pory dawali sobie radę w wielu warunkach, bo co płyta, to
innowacja, a nie inaczej jest z najnowszym krążkiem. Gdy 'prawie
bracia' z The Crystal Method próbowali odmłodzić się i wpasować,
dobry smak począł wydrapywać sobie uszy, a więc tak, Born
In The Echoes mogło pójść
źle. Jak wielkie oczy ma ten strach?
piątek, 4 września 2015
Recenzja: Dillon Francis - This Mixtape Is Fire EP [2015] (MaSSS - Making a Short Story Shorter #6)
W 'MaSSS (Making a Short Story Shorter)' trochę miejsca zajmą EPki / single, które swoją zawartością nie pozostawiają wiele do dodania, jednak prezentują wystarczająco dużo dobrego / złego, by zasługiwały na kilka liter, zakończonych 5-stopniową skalą ocen. W dzisiejszym wydaniu:
sobota, 1 sierpnia 2015
Recenzja: Years & Years - Communion [2015]

Szlachetnie
urodzeni mają w życiu łatwiej. Trio Years & Years swe początki
świętowało dostojnie, bo aż w łowiącym talenty Kitsuné
Maison Records. To, wydaną w 2013 roku EPką Traps
jeszcze nie wprowadziło słuchaczy w ekstazę, ale pozwoliło
chłopakom poszpanować na salonach 'labelowymi rodzicami', robiąc
przy okazji solidne podłoże pod zastrzyk popularności spowodowany
'oOoOoo, eOeOeoo', dobiegającym z większości stacji radiowych,
pogwizdywań zasłyszanych na ulicy i każdego supermarketu. Panowie
swym dopiero co wydanym albumem próbują udowodnić, że za
festiwalową machiną marketingową i rodowodem kryje się taneczny
łamacz stawów, podparty na wzorcach dalekich od pierwszej łapanki
(Flying Lotus i Radiohead stojące obok najntisowego house i new
romantic po liftingu). Boże wybranej przez ciebie wiary broń tylko
przed wsłuchaniem się w teksty podczas tańca, bo siądziesz i
zaczniesz analizować jak żadnego electropopa przed Yearsami.
sobota, 6 czerwca 2015
Recenzja: Skrillex and Diplo Present Jack Ü [2015]

Diplo od
zawsze w rozkroku pomiędzy hip-hopowymi beatami i elektroniczną ich
polerką, Skrillex od względnie niedawna zgrabnie poruszający się
we wszystkim co jest na topie, z pamięcią o udziwnieniach (któż
inny wpuściłby na swój debiut 'Doompy Poomp'?). Kiedy dwójka
najbardziej rozchwytywanych producentów z kraju hamburgera zabiera
się do wydania wspólnego albumu, wiedz, że coś się dzieje. No i
się stało.
środa, 3 września 2014
Recenzja: La Roux - Trouble In Paradise [2014]

La Roux
swą pierwszą płytę w ramiona publiczności pchnęło w roku 2009,
trzy lata po narodzinach, ziszczonych przez zaangażowaną wokalnie
Elly Jackson i wspierającego ją producencko Bena Langmaida. Debiut
bez tytułu przyczynił się swego czasu do roztańczenia bijącego w
oldschoolowców z radia, a z internetu w dotychczasowych indie
rockowych młodzieńców, przekopujących odtąd google w
poszukiwaniu wiedzy, czym jest Eurythmics, lub też czego dokonał
Gary Numan. Przymierało to stopniowo przez kolejne lata oczekiwań
na następcę, nadchodzącego wreszcie pięć lat później pod nazwą
Trouble In Paradise,
przenoszącego brzmienie La Roux w całkiem inne strony świata, już
niemal bez udziału Langmaidowskiej części duetu. Czas na żar
tropików, czy może Elly w opałach?
piątek, 28 marca 2014
Recenzja: Skrillex - Recess [2014]

Ile
wiertarek potrzeba, by wywiercić dziurę w ścianie? Podobno żadnej,
jeśli w pobliżu jest Skrillex. O rockowo i metalowo wykształconym
muzyku, który do zamieszek słownych doprowadza zaledwie robiąc
swoje, zdołano powiedzieć już wszystko, wyczerpując temat
przynajmniej kilka razy. Rozpoznawalność dało mu poprowadzenie
rozpoczętej przez Rusko spłyconej ewolucji dubstepu w brostep, a
tron 'Niszczyciela Dubowych Korzeni' nadal przylega do Sonny'ego
Moore'a namiętnie, choć błędnie, bo wśród masy electro-house i
complextro, na każdym z wydawnictw brostep pojawiał się do tej
pory w dość mizernych ilościach. No właśnie – wydawnictwa.
Wszelkie tytuły 'Przyszłości Muzyki EDM' najwyraźniej nie
działają na ich adresata motywująco i releasy z jego stajni to
rzadkie zjawisko, bolesne jeszcze bardziej po youtubowym przekopaniu
się przez Skrillexa ze statusem 'unreleased'. Otarcia łez nadszedł
czas, a to za sprawą debiutu albumowego największego współczesnego
muzycznego wichrzyciela, tym razem zapracowanego w zaskakiwaniu zarówno wrogów, jak i fanów.
sobota, 8 marca 2014
Recenzja: Katy B - Little Red [2014]

Przenikanie
muzycznego podziemia do mainstreamu stało się tak naturalne, że
przestało dziwić, choć w praktyce temat nadal jest dość śliski.
Z jednej strony migrującego undergroundu osadzili się np. Chase &
Status, Knife Party, czy Zedd, którzy zaprzedawszy dusze Bieberowi i
Rihannie, pokazali, że walka toczy się nie tylko o sławę, ale też
złoty pieniążek. Na tym tle, mimo wszystko zadziwiająco
zauważalnie wypadają ich przeciwnicy, w postaci piewców idei
niezależnych, mających na co dzień wciąż małą siłę rażenia
poza internetem i klubami. Podobno czasem poza talentem wystarczy
odrobina pewności siebie, nawet tej na wyrost. Uzbroiła się w nią
drobna Katy B, która w nazwie swojego hitowego zazębienia populizmu
i oryginalności, On a Mission,
zaznaczyła po co to wszystko. Wjeżdzające właśnie na parkiety i
do domów Little Red
jest dokończeniem misji i podkreśleniem, że Katy zabiera się do
swojej muzyki po męsku i nie w głowie jej stan konta, nawet po
wymianie prostej koszulki z nadrukiem Rinse (brytyjskiej stacji
radiowej / labelu trudniącego się 'jej' muzyką) na błyszczące
cekiny.
sobota, 15 lutego 2014
Recenzja: Mat Zo - Damage Control [2013]

Przyjaciele w kręgach muzycznych to
dobra rzecz. Zwłaszcza jeśli z ich pomocą udaje się wyjść poza
notowanie 'DJ Mag Top 100 DJs', które pomimo prestiżu,
śledzone jest głównie przez osoby o perwersyjnym zacięciu
do porównywania, a także wylewaczy żółci (- kłaniam
się -) w związku z ciągłą dominacją trance'owców. W 2009
roku DJ Magazine wyróżniło Matana Zohara (Mat Zo) jako
świetnie zapowiadającego się młodego artystę. W 2010
zadebiutował na 66 miejscu wspomnianego rankingu. Kolejne lata
nacechowane są tendencją spadkową, lecz podziw dla jego
umiejętności pozostaje na stałym poziomie. Urosła za to
popularność, a duży w tym udział miał właśnie jeden z tak
istotnych muzycznych przyjaciół - Porter Robinson. Stworzone
wspólnie 'Easy' odnalazło się na nawet listach przebojów,
będąc zajawką solowego debiutu Mata. Gdy nadszedł Damage
Control, portale muzyczne okrzyknęły go w recenzjach jednym z
najlepszych albumów tanecznych 2013, dopatrując się cech
wizjonerstwa. Co na to Pudło z Płytami? Ja mówię: 'Nie-e,
nie bawimy się w te gierki.'
sobota, 7 grudnia 2013
Recenzja: Cut Copy - Free Your Mind [2013]

Gdyby
rozpocząć liczenie wszystkich 'ładnie uczesanych twórców
ładnej tanecznej alternatywy', nie starczyłoby tu miejsca na nic
innego. Pomimo tak licznej ich populacji, muzyka którą mają
do zaprezentowania nie różni się od siebie w jakimś
szczególnym stopniu. Stan ten nie powinien jednak prowadzić
do ironicznych parsknięć, a do zadumy nad fenomenem zjawiska. Czy
syntetyczne zespoły dance-punkowe są współczesnym echem
dawnych boy bandów? Brzmi karkołomnie, ale coś w tym jest -
jedni i drudzy swoimi piosenkami złamali na parkiecie nie tylko
wiele przetańczonych kręgosłupów, ale i damskich serc.
Jednymi z łamaczy są Australijczycy z Cut Copy, którzy
czwartą płytą dorwali się nie tylko do klatek piersiowych, ale
też do głów swoich fanów, rozkazując / zachęcając
do 'Free Your Mind'. Czy sam krążek do tego zachęca? Jak
najbardziej, choć jeden z utworów zatytuowany jest 'We Are
Explorers' i osobnik odpowiedzialny za wklepywanie go w tracklistę
powinien zostać skrzyczany, bo najwyraźniej przeskoczył słówko
'Not'.
środa, 20 listopada 2013
Recenzja: Lady Gaga - ARTPOP [2013]

Lady Gagę można kochać,
można jej nie znosić... i darzyć milionem innych uczuć pomiędzy (w tym
sporą niechęcią przez niżej podpisanego), ale trudno jej nie
znać, jeśli nie muzycznie, to chociaż wizerunkowo, o ile ma się
kontakt z najbadziej bieżącą rzeczywistością. Po dwóch
różnie ocenianych, ale za to niesamowicie radzących sobie
komercyjnie albumach, zapowiedź trzeciego
i towarzyszące temu slogany, typu 'najlepszy krążek od czasów
Thrillera', wzbudziła
ogromne zamieszanie. Czego można spodziewać się po nowej płycie
Germanotty? Zadziwiająco dużej dawki rewelacji, ale na pewno nie
rewolucji... Mało tu ART, za to POPu są tony.
poniedziałek, 4 listopada 2013
Recenzja: Krewella - Get Wet [2013]

Get Wet jest debiutem bardzo
słabym. Tutaj cały opis mógłby się skończyć, będąc
efektem prawdopodobnie takiego samego nakładu pracy jak przy okazji
tworzenia tego krążka. Krewella, trio składające się z
producenta (hmm): Rain Mana i śpiewających sióstr: Jahan i
Yasmine. Po słabej (ale, z racji zebranego na niej 'radio-friendly'
materiału, zarabiającej na siebie) EP i późniejszych
remiksach tego wydawnictwa; mając wsparcie wydawnicze giganta w
postaci Columbia Records, przekazuje w ręce zainteresowanych zbiór
prostych zarówno muzycznie, jak i tekstowo brostepowych,
transowych i dutch housowych popików. Album spełnia swoje
zadanie - generuje przychody i udowadnia przy okazji, że nikt się
od niego nie uwolni - fani klimatów yolo swag będą
zachwyceni, a zniesmaczeni poczują się jeszcze bardziej
zniesmaczeni trafiając na radio.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








