Pseudonim
naszego dzisiejszego milusińskiego może nie mówić ci absolutnie
nic, lecz na wspomnienie jednej z jego kompozycji, zapewne reagujesz
torsjami do dziś: 'Harlem Shake' przez długi czas było ścieżką
dźwiękową do dziwniejszej strony jutuba. Gwiazda producenta
zaczęła przygasać, gdy okazało się, że po You Tube krąży w
tragicznej jakości więcej niewydanych, zapętlonych odrzutów
Baauera, niż rzeczy skończonych i wypuszczonych na rynek. Biznes
nie śpi, o czym świadczyć mogą rewelacyjnie wyciosane krążki
kolegów po fachu (RL Grime, What So Not), więc i Aa dostarczone
zostało wreszcie - zobaczmy, czy będzie cygarko sukcesu, czy
wygnieciony pet porażki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glitch-Hop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glitch-Hop. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 października 2016
piątek, 30 września 2016
Recenzja: Noisia - Outer Edges (2016]
Trzej
Królowie z Groningen kwalifikacje do robienia krzywdy mają
pierwszego sortu, bo trudno o lepszą dyskografię, by połamać
komuś w tańcu nogi. Debiutanckie Split The Atom udowodniło,
że drum & bass potrafi wyjść poza ramy singli / dwu-utworowych
winyli do aż 19 kawałków na jednym krążku, by brzmieć obłędnie,
bawiąc się nie tylko konwencją dnb, ale też elektroniką w ogóle.
Gdy powietrze stało się gęste od plotek na temat kontynuacji,
każdy brzdąc rozkochany w synkopie układał sobie naprędce życie,
by nic nie przysłaniało mu wielkości wydarzenia, które stało tuż
za rogiem. Hej, na allegro miotłę można kupić już za około dwie
dyszki, ale po co Ci to w sytuacji, gdy Outer Edges
pozamiatało tak mocno?
poniedziałek, 18 lipca 2016
Recenzja: Flume - Skin [2016]
Poszatkowane
melodie, pogięte uderzenia bębnów, wypaczona równowaga pomiędzy
radiowymi hitami, a zbyt pewnym staniem na własnych nogach, by
pojawiać się w jakimś tam radiu. 2011 rok był dla pochodzącego z
Australii Flume'a czasem owocującym na bogato, niezależnie, czy
krzyczano o nadziei 'mądrej' elektroniki, czy pojękiwano o
szarlatanie, który ambitną ściemą wkrada się przez rozgłośnie
do twojego portfela. Jedno było pewne – gdy w krainie kangurów
rozdawano nagrody za 'Najlepsze Muzyczne Cokolwiek', Flume mógł już
odziewać się w smoking, by z klasą odbierać statuetki za
debiutanckie Flume. Lata lecą, sukcesy się piętrzą, bo
najpierw projekt What So Not basem połamał nogi miłośników trapu,
potem zapowiedź następcy solowej jedynki
spieniła usta słuchaczom muzyki nieoczywistej. Idź szybko po
śliniak i wracaj poczytać.
Etykiety:
Alternative,
Aquacrunk,
Beats,
Chillout,
Chillwave,
Electronic,
Electropop,
Experimental,
Glitch-Hop,
Grime,
Indie,
Instrumental,
Instrumental Hip-Hop,
R&B,
Rap,
Synthwave,
Wonky
piątek, 29 stycznia 2016
Recenzja: Xilent - We Are Virtual [2015]
Z roku
na rok, dźwięki 'od nas' dokonują ekspansji pewniejszej i dalszej.
Nie stoimy już jednym Skalpelem w Ninja Tune i Catz n Dogz w
Dirtybirdzie, a przechadzka palcem po koncertowej mapie nie kończy
się na Wielkiej Brytanii, czy Niemczech. EDM dziś w cenie i modzie,
dobrze więc mieć po swojej stronie barykady kogoś, kto umie
powiedzieć 'Brzęczyszczykiewicz' (oby!). Za wierzchołek góry
lodowej niech posłuży Xilent, rozpoczynając drum & bassowym
truchtem u Johna B w Beta Recordings, a rozbijaniem murów na pełnym
biegu w Monstercat i skrillexowym OWSLA kończąc. Nie bez znaczenia
jest także AudioPorn Records, bo tamże swój debiutancki długograj,
We Are Virtual, wydał jakis czas temu Eryk... I taki to
Matrix, że brakuje tylko doklejonego do pudełka woreczka z czerowną
i niebieską pigułką.
niedziela, 24 stycznia 2016
Recenzja: What So Not (Emoh Instead + Flume) - Gemini EP [2015] (MaSSS - Making a Short Story Shorter #8)
W 'MaSSS (Making a Short Story Shorter)' trochę miejsca zajmą EPki / single, które swoją zawartością nie pozostawiają wiele do dodania, jednak prezentują wystarczająco dużo dobrego / złego, by zasługiwały na kilka liter, zakończonych 5-stopniową skalą ocen. W dzisiejszym wydaniu:
czwartek, 3 grudnia 2015
Recenzja: Rustie - EVENIFUDONTBELIEVE [2015]
Wydane w
2011 roku Glass Swords, podniosło powieki czujnych na świeże
połamańce. Stojący za nim Rustie przyklepał wtedy prężnie
wałkujący melodie i bas ruch zwany rozmaicie, bo jeśli nie wonky
dubstep, to uk future garage. Trzy lata później, przy Green
Language, stał na ziemi ciężko jak w butach z betonu, trapowe
perkusyjne snare'y na stałe wprowadzając do słowników sympatyków
muzyki elektronicznej, doprawiając cukierkowymi syntezatorami i
odrobiną rapu. Za dobrze było, więc chwilę później, niczym
największy antyfan, cios Rustiemu zadała cukrzyca. Ten, nie dość,
że chybiony, spotkał się z kontrą w postaci napisanego ze
szpitalnego łóżka '160 Hospital Riddim'. Rok później robi się
jeszcze bardziej nieczysto, za sprawą trzeciego długograja,
EVENIFUDONTBELIEVE, który nie dość, że kopie podleczone
choróbsko, staje także do walki z powietrzem, starając się
przeszyć je kolejną falą basu najwyższej próby.
środa, 5 marca 2014
Recenzja: The Glitch Mob - Love Death Immortality [2014]
Kto
rozpoczął (o ile rozpoczął) przygodę z The Glitch Mob od
debiutanckiego Drink The Sea (2010),
a więc bez znajomości
osobistego dorobku każdego z jego twórców, zgodzi się
zapewne przynajmniej częściowo, że zawarta na nim treść sunęła
przez eter jak lodołamacz. Gdyby muzykę dało się zamknąć w
materii rozmiarowo proporcjonalnej do emocji, które wywołuje, płyta
trójcy (w składzie: edIT + Boreta + Ooah, Kraddy i Kitty-D odeszli
przed releasem) z L.A. byłaby olbrzymia. Rewelacja
którą popełniono przed czterema laty, zachęcała wręcz do marzeń o
wprowadzeniu sankcji karnych za odtwarzanie tak 'wielkiego' materiału
na głośnikach / słuchawkach słabej jakości. Długo
przygotowywano się do wytoczenia jeszcze cięższych dział.
I oto nadchodzi Love Death Immortality,
majestatyczny już w nazwie, a jego celem jest dodanie do powyższych
uniesień jeszcze większej ich dawki, lecz na dodatkowej
porcji pozytywów się niestety nie kończy.
środa, 26 lutego 2014
Recenzja: KOAN Sound & Asa - Sanctuary EP [2013] (MaSSS - Making a Short Story Shorter #3)
W 'MaSSS (Making a Short Story Shorter)' trochę miejsca zajmą EPki / single, które swoją zawartością nie pozostawiają wiele do dodania, jednak prezentują wystarczająco dużo dobrego / złego, by zasługiwały na kilka liter, zakończonych 5-stopniową skalą ocen. W dzisiejszym wydaniu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)







