Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Breakbeat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Breakbeat. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 listopada 2016

Recenzja: Birdy Nam Nam - Dance or Die [2016]

W konkursach na najlepszych turntablistów, jeździli na płytach bezkonkurencyjnie, a kogo nie pociąga szuranie winylem przed tłumem ludzi, umiejętności czterogłowego Birdy Nam Nam usłyszeć mógł na precyzyjnie rozegranych albumach studyjnych. Kto miał znać, ten znał, przełom nastąpił natomiast przy trzecim albumie. Defiant Order, wypłynęło kilka lat po premierze dzięki, no jakżeby inaczej, remiksom Skrillexa, zapisując twarze i skrecze francuskiego kwartetu w szerszej świadomości. Dance or Die nie tkwiło na mojej liście najgorętszych premier, lecz BNN jest grupą solidną jak przysłowiowe lasso – zawsze wraca (czy jakoś tak). Z dozą nostalgii i pewności, co do znanej mi już jakości, odpaliłem czwarty                                                           w ich karierze krążek. Zapraszam i ciebie, tylko uważaj,                                                           bo bas siada tu niżej, niż Seba w słowiańskim przykucu.

piątek, 30 września 2016

Recenzja: Noisia - Outer Edges (2016]

Trzej Królowie z Groningen kwalifikacje do robienia krzywdy mają pierwszego sortu, bo trudno o lepszą dyskografię, by połamać komuś w tańcu nogi. Debiutanckie Split The Atom udowodniło, że drum & bass potrafi wyjść poza ramy singli / dwu-utworowych winyli do aż 19 kawałków na jednym krążku, by brzmieć obłędnie, bawiąc się nie tylko konwencją dnb, ale też elektroniką w ogóle. Gdy powietrze stało się gęste od plotek na temat kontynuacji, każdy brzdąc rozkochany w synkopie układał sobie naprędce życie, by nic nie przysłaniało mu wielkości wydarzenia, które stało tuż za rogiem. Hej, na allegro miotłę można kupić już za około dwie dyszki, ale po co Ci to w sytuacji, gdy Outer Edges                                                           pozamiatało tak mocno?

środa, 27 lipca 2016

Recenzja: Aphex Twin - Cheetah EP [2016] (MaSSS - Making a Short Story Shorter #9)

W 'MaSSS (Making a Short Story Shorter)' trochę miejsca zajmą EPki / single, które swoją zawartością nie pozostawiają wiele do dodania, jednak prezentują wystarczająco dużo dobrego / złego, by zasługiwały na kilka liter, zakończonych 5-stopniową skalą ocen. W dzisiejszym wydaniu:  

APHEX TWIN - CHEETAH EP 


niedziela, 27 września 2015

Recenzja: The Chemical Brothers - Born In The Echoes [2015]

The Prodigy od nowa zdziera gardło, Junkie XL nagłaśnia kinowe blockbustery, Fatboy Slim jeszcze się nie zapił, płyty wydaje Leftfield i New Order, a Aphex Twin dostaje za swoje połamańce nagrodę Grammy... Wrzucając do piwnicy nieopierzone gwiazdeczki EDM, dość rzec, że muzyka elektroniczna nabiera kolorów, z respektem wymiatając w blask reflektorów stare kocury. Mieszający w beatach od niemal 25 lat The Chemical Brothers do tej pory dawali sobie radę w wielu warunkach, bo co płyta, to innowacja, a nie inaczej jest z najnowszym krążkiem. Gdy 'prawie bracia' z The Crystal Method próbowali odmłodzić się i wpasować, dobry smak począł wydrapywać sobie uszy, a więc tak, Born In                                                           The Echoes mogło pójść źle. Jak wielkie oczy ma ten                                                           strach?

sobota, 25 lipca 2015

Recenzja: The Prodigy - The Day Is My Enemy [2015]

Rozciągnięta od pogujących metalowców, do hipsterów z ekotorbami uniwersalność The Prodigy to piękna sprawa. Wkład w rozwój elektroniki znanej dziś mają panowie niezaprzeczalny, tym większy ukłon należny jest im za ciągły brak transformacji w osiadłych na tronie obserwatorów własnego wypielęgnowanego czegokolwiek. Po łamiącym ziemię debiucie i dwóch w tę ziemię wbijających kontynuacjach, nowożytna historia Liama, Keitha i Maxima odbiła się jak głowa od betonu (nie znęcajmy się mocno nad zaledwie niezłym Always Outnumbered, Never Outgunned, bo to nie czas i miejsce), przywracając im chwałę na Invaders Must Die, zgarniającym pulę nagród szybką, głośną i wesoło naćpaną mieszanką. Następca miał być twardszy. I brutalny. I nazwę mu aż z tego wszystkiego zmieniono z How To Steal a Jetfighter na The Day Is My Enemy – czy może być gęściej od mroku?

poniedziałek, 24 lutego 2014

Recenzja: The Crystal Method - The Crystal Method [2014]

Marki takie jak Crystal Method dziś niestety budzą głównie wspomnienia przełomu lat 90 i 00, gdy chłonność publiki na style takie jak breakbeat i big beat była największa, a jako prowodyrów nurtu wymieniało się The Prodigy, The Chemical Brothers, czy Fatboy Slima, nie zapominając o gigantach pokroju Junkie XL, Fluke, Overseer i właśnie The Crystal Method. Z czasem gatunkowa monogamia przedstawicieli zaczęła się z różnymi skutkami zacierać, by dokonywać ekspansji poza swoim podwórkiem. Zakładając, że elektroniczna muzyka rozrywkowa należy do młodzieży i jeśli nie da się już nikogo oszukać fałszywym dowodem tożsamości, to młodzieżowo popracować w studiu można zawsze. Panowie Ken Jordan i Scott Kirkland postanowili kontynuować mocno rozgałęzioną stylowo drogę obraną na Divided By Night i rozpocząć 2014 rok krokiem w stronę barwnych parkietów. Na pierwszy rzut oka krok to nieśmiały, bo właściwie bez nazwy. To co wypływa z głośników po naciśnięciu trójkąta w odtwarzaczu jest tego odwrotnością - znika nieśmiałość, a pojawia się kryzys wieku średniego.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Recenzja: Phuture Doom - Phuture Doom [2013]

Kim są? Trudno powiedzieć. Jest ich trzech, pochodzą z Detroit, częścią ich wizerunku są nie tylko zamaskowane twarze, ale też czarne szaty, wpisy na oficjalnym twitterze i facebooku pełne są krzaczków i nawiązań do pogaństwa, a publikowane na youtube klipy powinny być przez epileptyków omijane bardzo szerokim łukiem. Przy takiej charakterystyce, opisanie muzyki którą tworzą jest początkowo tylko minimalnie łatwiejsze. Połącz elektronikę z black metalem, utop w kwasie, efekt złóż w ofierze dowolnie wybranemu mrocznemu bóstwu, a otrzymasz Phuture Doom.