W 'MaSSS (Making a Short Story Shorter)' trochę miejsca zajmą EPki / single, które swoją zawartością nie pozostawiają wiele do dodania, jednak prezentują wystarczająco dużo dobrego / złego, by zasługiwały na kilka liter, zakończonych 5-stopniową skalą ocen. W dzisiejszym wydaniu:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Electro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Electro. Pokaż wszystkie posty
środa, 27 lipca 2016
poniedziałek, 30 maja 2016
Recenzja: Boys Noize - Mayday [2016]
Pomimo
miażdżącego debiutu i dobrej kontynuacji, trzeci album Alexa Ridhy
zagubił się za liczącą się w 2012 stawką. Zęby nawet
najbardziej wiernych fanów zadzwoniły w obawie, czy kolejne
wzmianki o producencie ograniczą się do '-Boys No... kto?'. Out
Of The Black obfitował w podnośniki włosów
na rękach, lecz tożsamość brzmienia zdawała się rozmywać i
tak. To tu przewinął się nieeemal ciekawy dubstep, to tam ledwo
dychała praaawie udana kolaboracja ze Snoop Doggiem – nie warto
było jeszcze pakować tobołów i uciekać z tego statku, ale
walizka w polu widzenia była niezłym pomysłem. Mayday
pojawia się dość nagle i bez pompowania
balonu, lecz po wizycie w garderobie. Wchodzenie w buty Bogatych
TrendoTwórczych zamienione na elektro-punkowe łypanie spod oka? No
dobra, wstępnie wpiszcie mnie w listę gości.
czwartek, 8 maja 2014
Recenzja: Combichrist - We Love You [2014]

Gdyby ta
recenzja omawiała debiutancki album Andy'ego LaPlegua, zapewne
piłaby do zawartego tam stosunkowo nowego spojrzenia na wiązanie
industrialu, techno, noise i portali łączących piekło z Norwegią,
bo w niej uklecono w 2003 roku Combichristowy The Joy Of Gunz.
Jedenaście lat później, po pełnych wzlotów i upadków czterech
kolejnych dziełach studyjnych, jednym soundtracku i ogólnie udanych
projektach pobocznych (Panzer AG, Scandy, Scandinavian Cock i jak do
tej pory ostatni z trzech krążków Icon of Coil), skandynawska
rewelacja osadzona jest już w Stanach. Jej pierś zdobi masa
tatuaży przemieszana z medalami, a sukces komercyjny związany z tymi drugimi, sukcesywnie
odzierający każde nowe wydawnictwo z pierwotnych pokładów ich
ponurej mocy, szczyt szczytów zdzierania okrycia osiąga właśnie
teraz, bo przedsionek mainstreamu nigdy nie był tak blisko jak na We
Love You. Czyżby buntownik pytający niegdyś 'What The Fuck Is
Wrong With You People?' w tytule jednej ze swoich płyt, nagle
zdecydował się oddać serduszko na wypielęgnowanej dłoni?
czwartek, 17 kwietnia 2014
Recenzja: Green Velvet - Unshakable [2013]

Nie
licząc Too Underground For The Main Scene
wydanego pod pseudonimem Cajmere, osiem lat dzieli dwa ostatnie
albumy Curtisa Jonesa, postaci uchodzącej coraz częściej za
undergroundową legendę. Do kolekcji właściwych posunięć
zapewniających ten status dodać warto najświeższy ruch Green
Velveta, pokazujący, że można w zacofaniu rozbudowywać zamknięte
już etapy przeszłości i nieźle na tym wychodzić, nadal
trzymając fason i pokazując dzieciakom, że science-fiction
rave'owego podziemia wciąż jest żywe. Skąd pewność? Wystarczy
sięgnąć po Unshakable.
niedziela, 23 marca 2014
Recenzja: Ø [Phase] - Frames of Reference [2013]

Wiele
się wydarzyło odkąd w latach osiemdziesiątych w Detroit po raz
pierwszy zatętniło techno. Zrodzone z westchnień do Kraftwerk i
Morodera, z piwnic przeniknęło do towarzystwa z klasą, by
następnie stać się ofiarą grupy ignorantów, metkujących nim
niemal wszystko, co wyniknęło z kontaktu człowieka z elektroniką.
Napiętnowany 'prawdziwy' gatunek wrócił więc do podziemia, rozbrzmiewając wieloma udanymi debiutami i kontynuacjami, tym samym
rozwijając prężną sieć splecioną jednostajnym, lecz pełnym
hipnotycznej energii rytmem. Pochodzący z Wielkiej Brytanii Ashley
Burchett / Ø [Phase], oddawaniem zakazanej strony nocnych metropolii
za pomocą złowrogich muzycznych syntetyków zajmuje się od
trzynastu lat. Robi to głównie pod skrzydłami belgijskiej wytwórni
Token, która ukoronowała współpracę wydając debiutancki album
producenta, będący nie tylko pierwszym długograjem w katalogu
labelu, ale też jedną z najlepszych technicznych opowieści w 2013
roku.
czwartek, 6 lutego 2014
Recenzja: Kavinsky - OutRun [2013]

Zapominając o chronologii i biblijnie parafrazując - ‘na
początku było Nightcall’. Prawda to tylko po części, gdyż Kavinsky był na tyle
uprzejmy, by uraczyć miłośników retro-elektro trzema znakomitymi EPkami
poprzedzającymi debiutancki album, którego wyżej wspomniana mroczna, choć
cukierkowa ballada stała się częścią. Trzy wydawnictwa cząstkowe, znakomite czy
nie, zatrzęsły ramami ‘tylko’ elektronicznego światka, lecz to właśnie
‘Nightcall’, kolaboracja z Lovefoxxx i Guy-Manem z Daft Punk (produkcja)
okazała się kartą przetargową do świata ‘aż’ mainstreamowej popularności
(obecność na soundtracku filmu DRIVE).
Dogodny moment na wydanie długograja został wykorzystany, a rezultatem tego
jest OutRun, rządzący się swą własną
fabułą zawierającą zombie kierowcę, czerwone Ferrari oraz historię miłości do
kobiety i syntezatora.
środa, 18 grudnia 2013
Recenzja: Lazerhawk - Skull and Shark [2013]

Przekopując
się przez bandcampowe releasy, natknąć się można na całą masę prób
przeniesienia (z bardzo różnym rezultatem) klimatu różowych lat
osiemdziesiątych na grunt nowoczesny. Wśród wykonawców otagowanych jako 80s
electro, synthwave, albo po prostu kavinsky, wiele razy przewija się Garrett ‘Lazerhawk’
Hays, który na dwóch płytach, Redline
i Visitors, zaznaczył teren i
ugruntował swoją pozycję undergroundowego mistrza stylu zwanego przez
niektórych Outrun Electro. Na tym nie koniec – na czas produkcji trzeciego
dzieła, połączył siły z Davem Rapozą (ilustratorem związanym z takimi markami
jak Lionsgate, Blizzard, Bethesda, czy MTV), którego najnowszym dziełem jest
komiks zatytułowany Skull and Shark,
wzbogacony o efekt 18 miesięcy pracy Lazerhawka – soundtrack / album pod tym
samym tytułem.
środa, 4 grudnia 2013
Recenzja: Erol Alkan - Illumination EP [2013] (MaSSS - Making a Short Story Shorter #2)
W 'MaSSS (Making a Short Story Shorter)' trochę miejsca zajmą EPki / single, które swoją zawartością nie pozostawiają wiele do dodania, jednak prezentują wystarczająco dużo dobrego / złego, by zasługiwały na kilka liter, zakończonych 5-stopniową skalą ocen. W dzisiejszym wydaniu:
Erol Alkan - Illumination EP

niedziela, 24 listopada 2013
Recenzja: Mr. Oizo - Stade 2 [2011]

Quentin 'Mister Łazo' Dupieux nigdy
nie stworzył nadzwyczajnie dobrze ocenianego krążka, lecz zawsze
wymieniany był jako jeden z najlepszych. Współczesna wersja
filozoficznego 'co było pierwsze - jajko, czy kura?' przerodziło
się w kręgach muzycznych w 'genialny producent stworzył hajp na
Flat Erica, czy Flat Eric stworzył hajp na średniego producenta?'.
Omawiana osobistość jest nie tylko propagatorem wizerunku
wspomnianej żółtej maskotki machającej głową w kultowym
'Flat Beat', ale też patologicznym ojczymem nowomodnej tanecznej
elektroniki, odciskającym na niej swoje eksperymentalne piętno.
Ładne melodie nigdy go nie kręciły, a jako reżyser realizuje
filmy o oponach-zabójcach i psychodelicznych poszukiwaniach
psów. Stade 2 to jego czwarty album. Wydany w 2011
roku, jednak równie dobrze Quentin mógłby wydać go
wczoraj w niezmienionej formie. Dlaczego? 'Because he's fuckin' Mr.
Oizo'.
wtorek, 12 listopada 2013
Recenzja: Power Glove - Far Cry 3: Blood Dragon (Soundtrack)

Soundtracki z gier znacznie rzadziej od
tych stworzonych do filmów ukazują się jako osobne
wydawnictwa. 'Kiedy jest się pochłoniętym przez grę, muzyka
schodzi na dalszy plan i nie analizuje się zbyt dokładnie jej
jakości, a po napisach końcowych odchodzi w zapomnienie'. Jak wiele
jest w tym prawdy? Niektóre ścieżki dźwiękowe są zgrabnie
zakryte gameplayem, chowającym wszystkie niedoróbki, to
fakt, ale dzieło Power Glove to zupełnie inna półka. Tutaj
Jan Hammer łączy się z Vangelisem, a wszystko pokrywa pastelowy
pył kiczu lat '80 i '90, tworząc mieszankę, przy której ma
się wrażenie, że gra została stworzona jako tło dla niej, a nie
odwrotnie.
niedziela, 3 listopada 2013
Recenzja: Gesaffelstein - Aleph [2013]

Mike Lévy aka Gesaffelstein,
jest jednym z 'wyklętych francuskich chłopców', wyłamujących
się z kanonu najpopularniejszej, melodyjnej odmiany french electro i
housu, prezentowanych przez Daft Punk, Madeona, czy AutoKratz; by
poświęcić się starej szkole industrialu i EBM spod znaku Nitzer
Ebb i Front 242, doprawionej pompującym technicznym echem
detroitowego Dopplerefektu i wielokrotnie wspominanego jako główny
zapalnik całej machiny - The Hackera. Treść muzyczna tego projektu
rozbrzmiewa nawet w pseudonimie: „Gesamtkunstwerk” - idea sztuki
totalnej, w połączeniu z nazwiskiem najbardziej rozpoznawalnego
przez ogół niemieckiego fizyka (tak, tego z wytkniętym
językiem). Po zbudowaniu atmosfery EPkami, singlami i wypłynięciem
na szersze wody popularności przy okazji produkcji Yeezusa
Kanye Westa, nadszedł czas na albumowy debiut, Aleph - data
premiery: 28 październik. Czy to przypadek sprawił, że ten album
ukazuje się tuż przed Halloween? Materiał na nim zebrany budzi
uczucie, że termin 'Halloween' do niego nie pasuje. 'Industrial
music is dead'? Lévy przywrócił ją do życia, tworząc
soundtrack do czegoś bardziej posępnego - Święta Zmarłych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

