Trzej
Królowie z Groningen kwalifikacje do robienia krzywdy mają
pierwszego sortu, bo trudno o lepszą dyskografię, by połamać
komuś w tańcu nogi. Debiutanckie Split The Atom udowodniło,
że drum & bass potrafi wyjść poza ramy singli / dwu-utworowych
winyli do aż 19 kawałków na jednym krążku, by brzmieć obłędnie,
bawiąc się nie tylko konwencją dnb, ale też elektroniką w ogóle.
Gdy powietrze stało się gęste od plotek na temat kontynuacji,
każdy brzdąc rozkochany w synkopie układał sobie naprędce życie,
by nic nie przysłaniało mu wielkości wydarzenia, które stało tuż
za rogiem. Hej, na allegro miotłę można kupić już za około dwie
dyszki, ale po co Ci to w sytuacji, gdy Outer Edges
pozamiatało tak mocno?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dubstep. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dubstep. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 września 2016
piątek, 29 stycznia 2016
Recenzja: Xilent - We Are Virtual [2015]
Z roku
na rok, dźwięki 'od nas' dokonują ekspansji pewniejszej i dalszej.
Nie stoimy już jednym Skalpelem w Ninja Tune i Catz n Dogz w
Dirtybirdzie, a przechadzka palcem po koncertowej mapie nie kończy
się na Wielkiej Brytanii, czy Niemczech. EDM dziś w cenie i modzie,
dobrze więc mieć po swojej stronie barykady kogoś, kto umie
powiedzieć 'Brzęczyszczykiewicz' (oby!). Za wierzchołek góry
lodowej niech posłuży Xilent, rozpoczynając drum & bassowym
truchtem u Johna B w Beta Recordings, a rozbijaniem murów na pełnym
biegu w Monstercat i skrillexowym OWSLA kończąc. Nie bez znaczenia
jest także AudioPorn Records, bo tamże swój debiutancki długograj,
We Are Virtual, wydał jakis czas temu Eryk... I taki to
Matrix, że brakuje tylko doklejonego do pudełka woreczka z czerowną
i niebieską pigułką.
środa, 13 stycznia 2016
Recenzja: Excision - Codename X [2015]

poniedziałek, 16 listopada 2015
Recenzja: Flux Pavilion - Tesla [2015]
Pochodzący
z Brytanii Flux Pavilion, swe muzyczne uzewnętrznienie rozplanował
doskonale, bo w momencie, gdy dubstep nabrał już tempa i o
zatrzymaniu machiny nie było mowy. Szyjąc kawałki trochę ciężej
niż Benga, czy Rusko, basem po kostkach ciskał u boku Cookie
Monstera, Datsika i Doctora P, budując markę pod skrzydłami labelu
ostatniego ze wspomnianych – Circus Records, jeszcze w czasach
świetności. Przełom w karierze Białowłosego określić wystarczy
rzucając na stół dwa tytuły - 'I Can't Stop' oraz 'Bass Cannon'.
Potem były już tylko kontrakty u grubych ryb z Ultra i Atlantic.
Nie zawsze grało to jak trzeba, czas więc doładować się prądem.
piątek, 16 października 2015
Recenzja: Kill The Noise - Occult Classic [2015]

Tworzenie
ścieżki dźwiekowej pod własne życie pojawia się chyba u
każdego, nieważne czy chodzi o tło pod bieganie, kanapowy leżing,
czy nasiadówy na porcelanowym tronie. Każdy chłopiec i każda
dziewczynka staje sie więc w pewnym momencie mężczyzną, bo któż
nie miał nigdy kawałka, który w największym pacyfiście obudziłby
chęć, może nie barowej bójki z kastetem na pięści, resztkami
kufla w czaszce i kijem do bilarda w nerce, ale choć pogrożenia
palcem, wtórującego soczyście cedzonemu 'zara dostaniesz w ucho'.
Tak jak dawniej było to AC/DC, czy Anthrax, pełne anarchii ruchy
palca w bucie od dostrzegalnego czasu rozbudza Jake Stanczak aka Kill
The Noise. Udane Epki wydawane u fumfla Skrillexa w OWSLA,
wyprodukowanie części albumu Korn, machanie łapami z desek coraz
większych festiwali – album od dawna wisiał w powietrzu. No i
jest, Occult Classic dyndał w plotkach tak długo, że aż w
charakterystycznym stylu Jake'a pozmieniał wszystko. Czy zmieni
scenę?
środa, 7 października 2015
Recenzja: Nero - Between II Worlds [2015]
Dyskografię
panów z Nero przemierzyłem wzdłuż (i gubiąc się wszeż),
wyciągając dwa wnioski. Uno, 'ci to kiedyś robili wałki, teraz
już takich nie robią...'. Dos, 'trzeba być bezczelnym i
nienasyconym bogactw, by z twardego drum & bassu i ciężkiego
dubstepu przebierać się w skórzane uniformy, zaciągnąć do
śpiewania 'jakąś cizię' i wdzierać się w łaski stacji
radiowych'. Pierwszy album z 2011
roku pokazał, że kultowe w pewnych kręgach 'Torture', czy
'Bad Trip' wspominane z nostalgią w innych, obok ohydnego, lecz
hitowego 'Crush On You' nie tylko nie może stać, ale i nie chce. To
nie tak, że Welcome Reality było skrajnie złą płytą, bo
spośród męczącego patosu skaczącego pod same oczy, wyłowić
dało się garść chwil godnych podkręcenia głosniej. Cztery lata
po swoich nawet nie zabawnych 'muzycznych transformersach' wracają,
by poniżyć się jeszcze bardziej... Choć może i nie?
sobota, 8 sierpnia 2015
Recenzja: Spor - Caligo [2015]

Gooch?
Nazwisko jakby dudniące mocniejszą elektroniką, ale dalej
(niestety często) bez wskazania konkretnej twarzy palcem. Unicron?
Cisza na sali. Feed Me? Ciepło, cieplej – zapadający w pamięć
electro-house, (jeszcze nie) ikoniczna maskotka, udane Epki
podsumowane cukieraśnym albumem (Calamari
Tuesday, opisywane o tu
). Projekt Seventh Stitch, wciąż lekko zaledwie majaczy
na horyzoncie, więc może odsuńmy na bok lepsze i gorsze aliasy,
robiąc miejsce dla mielącej od jedenastu lat bas i perkusję gęsiej
skórki fanów twardego dnb. Spor wypocił debiut płytowy, czas
zmoczyć łóżko.
niedziela, 28 czerwca 2015
Recenzja: Modestep - London Road [2015]
Pamiętając
zapewne o drum & bassowej synkopie zgrabnie wtłaczanej z
konsolety w 'żywy' zespół przez, powiedzmy, London Electricity,
The Qemists, czy Pendulum, publika przyjęła Modestep ciepło i bez
zbędnej nieufności; wystarczyło naręcze singli różnej klasy,
swego czasu ciągnące się przez letnie festiwale i stacje radiowe
niemal bez końca. Dołączył do nich akceptowalny
długograj, po nim z kolei zaczęły się schody i to bynajmniej nie
do nieba, a prędzej do piwnicy - przetasowanie w składzie i
niebezpiecznie długa studyjna cisza. Niepewność ucina London
Road, zobaczmy więc jak z tym cięciem sobie radzi.
sobota, 6 czerwca 2015
Recenzja: Skrillex and Diplo Present Jack Ü [2015]

Diplo od
zawsze w rozkroku pomiędzy hip-hopowymi beatami i elektroniczną ich
polerką, Skrillex od względnie niedawna zgrabnie poruszający się
we wszystkim co jest na topie, z pamięcią o udziwnieniach (któż
inny wpuściłby na swój debiut 'Doompy Poomp'?). Kiedy dwójka
najbardziej rozchwytywanych producentów z kraju hamburgera zabiera
się do wydania wspólnego albumu, wiedz, że coś się dzieje. No i
się stało.
środa, 5 marca 2014
Recenzja: The Glitch Mob - Love Death Immortality [2014]
Kto
rozpoczął (o ile rozpoczął) przygodę z The Glitch Mob od
debiutanckiego Drink The Sea (2010),
a więc bez znajomości
osobistego dorobku każdego z jego twórców, zgodzi się
zapewne przynajmniej częściowo, że zawarta na nim treść sunęła
przez eter jak lodołamacz. Gdyby muzykę dało się zamknąć w
materii rozmiarowo proporcjonalnej do emocji, które wywołuje, płyta
trójcy (w składzie: edIT + Boreta + Ooah, Kraddy i Kitty-D odeszli
przed releasem) z L.A. byłaby olbrzymia. Rewelacja
którą popełniono przed czterema laty, zachęcała wręcz do marzeń o
wprowadzeniu sankcji karnych za odtwarzanie tak 'wielkiego' materiału
na głośnikach / słuchawkach słabej jakości. Długo
przygotowywano się do wytoczenia jeszcze cięższych dział.
I oto nadchodzi Love Death Immortality,
majestatyczny już w nazwie, a jego celem jest dodanie do powyższych
uniesień jeszcze większej ich dawki, lecz na dodatkowej
porcji pozytywów się niestety nie kończy.
środa, 26 lutego 2014
Recenzja: KOAN Sound & Asa - Sanctuary EP [2013] (MaSSS - Making a Short Story Shorter #3)
W 'MaSSS (Making a Short Story Shorter)' trochę miejsca zajmą EPki / single, które swoją zawartością nie pozostawiają wiele do dodania, jednak prezentują wystarczająco dużo dobrego / złego, by zasługiwały na kilka liter, zakończonych 5-stopniową skalą ocen. W dzisiejszym wydaniu:
wtorek, 10 grudnia 2013
Recenzja: Wilkinson - Lazers Not Included [2013]

Wilkinson od początku wskazywany
był jako producent rozdający tegoroczne drum & bassowe karty, nie tylko w UK, z
którego pochodzi. Na poważnie swoją przygodę rozpoczął
dwa lata temu od publikacji tracku 'Hypnosis' na składance Hospital
Records, jednego z najpoważniejszych graczy trudniących się
szybkim tempem i synkopowaną linią perkusyjną, by zaraz potem
zostać przygarniętym przez konkurencję, samego Andy'ego C i jego
RAM Records. Zapuścił w nim korzenie ciepło przyjętymi winylami,
szykując większe wydawnictwo, będące próbą walki z cechą
charakterystyczną najpopularniejszych drum & bassowych płyt
ostatnich lat - wywołującym irytację słuchaczy wychowanych na
starej szkole zatrzęsieniem eksplorowanych gatunków, z samym
dnb w charakterze bonusa śladowej ilości. Światło dnia ujrzało
wreszcie Wilkinsonowe lekarstwo
na ten problem, które przyciągnie nawet miłośników
laserów, mimo, że tytuł na pudełku zapowiada ich brak.
czwartek, 7 listopada 2013
Recenzja: I Am Legion - I Am Legion [2013]

Noisia. Foreign Beggars. Dwie ekipy
odnoszące duże sukcesy na swoich śmieciach, po kilku okazjach
współpracy pod swoimi aliasami połączyły się, by jako
pięcioosobowy team wydać, pod połączonymi szyldami Division i
OWSLA, album jako I Am Legion. Gatunki są passé - zauważalne
motto, którym jest podbite zarówno The Uprising,
ostatni album Beggarsów; jak i soundtrack gry Devil May Cry,
stworzony przez Noisię, na I Am Legion przybiera jeszcze
bardziej radykalne formy. Grimecore? Neuro-hop? Trapstep?
Zadziwiająco dużo samozwańczych określeń pasuje jako opis
zawartości tego debiutu.
środa, 6 listopada 2013
Recenzja: Camo & Krooked - Zeitgeist [2013]

Przepuszczając przez sito artystów
tworzących muzykę elektroniczną, otrzymamy całkiem sporą ilość
duetów, które uzupełniają się na tyle, by odnieść
przynajmniej zauważalny sukces. Daft Punk, Justice, The Knife,
Albarn i Hewlett jako Gorillaz (którzy, zdaje się, pokonali
bariery komunikacyjne między sobą), Ratatat i wiele innych, mniej
lub bardziej znanych, regularnie udowadnia, że co dwie głowy, to
nie jedna - co nie wszystkim się udaje i prowadzi do rozpadów,
jak było w przypadku obozu 16Bit, czy Crookers. Spotkanie Reinharda
'Camo' Rietscha i Markusa 'Krookeda' Wagnera zaowocowało połączeniem
sił jako, mało odkrywcze jeśli chodzi o nazwę, Camo &
Krooked, ale za to w kategorii niepowtarzalności, zostawiające
konkurencję daleko w tyle przy okazji każdego nowego wydawnictwa.
Zeitgeist jest efektem trzeciego albumowego splotu ich umysłow
i tym samym trzecią okazją, by udowodnić, że określenie 'złote
bliźnięta syjamskie drum & bassu' nie wygląda w ich przypadku
ani trochę absurdalnie.
wtorek, 29 października 2013
Recenzja: Linkin Park - Recharged [2013]

Wydany w 2000 roku Hybrid Theory
zapisał się w historii nu-metalu jako jeden z kamieni milowych tego
gatunku. Trzy lata po nim, światło dzienne ujrzało Reanimation
- kolekcja remiksów debiutu, wpisujących się w nurty takie
jak rap, czy industrial. Pomimo kilku słabych punktów,
okazała się, jak na kompilację, całkiem solidna. Po wzlotach i
upadkach na trzech kolejnych wydawnictwach z nowym materiałem,
Linkin Park odwróciło się ostatecznie od swoich pierwotnych
dokonań (które na A Thousand Suns istniały
jeszcze w ilościach bardzo oszczędnych), wydając
Living Things - czwarty album
w formie dość kontrowersyjnej dla dotychczasowych fanów -
klimat rocka, bez wycieczek w rejony metalowe, mocno podbity
konkretną dawką dźwięków generowanych komputerowo.
Historia zatoczyła koło i grupa przekazała właśnie efekt ich
dalszych inspiracji muzyką elektroniczną - Recharged.
poniedziałek, 28 października 2013
Recenzja: Datsik - Let It Burn [2013]

W oczach fanów
'true-schoolowego' dubstepu z brytyjskimi korzeniami, jego
amerykańska - brostepowa odmiana jest przeważnie godnym
politowania, płytkim zabójstwem tego gatunku. Mordercą,
który w dodatku przyznał się do winy, okazał się Rusko,
'zdrajca', bo sam pochodzi z wysp. Jego przewinienie przyczyniło się
jednak do wylansowania takich artystów jak Excision, czy
Datsik. Brostep od wydawnictw Digital Mystikz, czy Distance'a
odróżnia przede wszystkim podejście 'byle ciężej' -
odarcie z sub-bassu na rzecz wobbli, świdrów i laserów.
Wspomnianych wcześniej Jeffa 'Excisiona' Abela i Troya 'Datsika'
Beetlesa połączyły stosunki nie tylko przyjacielskie, ale i
zawodowe - pierwszy z nich jest ojcem Rottun Records, właściwie
kultowego już w kręgach 'ciężarnych' labelu (niestety obecnie
słabującego), z którym drugi był związany niemal od
początku, by rok temu utworzyć Firepower Records, którego
katalog wygląda coraz bardziej obiecująco. Let It Burn jest
drugim albumem Beetlesa, a każdy kto chciałby przekonać się na
ile sposobów jest on lepszy od debiutanckiego Vitamin D
(DIM MAK Records, 2012), ma
okazję zrobić to bardzo małym kosztem - jest na tyle dobry, by wart był pieniędzy, ale system 'zapłać ile
chcesz' umożliwia nawet zassanie płyty za darmo.
środa, 23 października 2013
Recenzja: Sub Focus - Torus [2013]

Dla fanów drum & bassu w
różnych jego odmianach, Nick Douwma, bardziej znany jako Sub
Focus nie powinien być enigmą. Tworzy od 2003 roku i od tego czasu
zdołał zaskarbić sobie sympatię miłośników nie tylko
tego gatunku, przyciągając przede wszystkim elastycznym podejściem
do swoich pomysłów i ich realizacji, a także dbałością o
ciągłe doskonalenie umiejętności nabytych drogą samouka.
Debiutancki album z 2009 roku okazał się egzaminem zdanym
pozytywie, a teraz, po czterech latach nadchodzi Torus... który
z d&b ma jeszcze mniej wspólnego niż jego poprzednik.
poniedziałek, 14 października 2013
Recenzja: Feed Me - Calamari Tuesday [2013]
Jon Gooch aka Feed Me aka Spor aka
Seventh Stitch jest bardzo zajętym człowiekiem. Świadczy o tym nie
tylko liczba pseudonimów będących w jego użycium ale też
fakt, że postanowił on zarzucić występy live na rzecz tworzenia oraz jasno zakreślony cel - przygotowanie trzech albumów
firmowanych każdą z ksywek. Pierwszy z owoców jego zmagań,
wydany pod pierwszą z wymienionych, Calamari Tuesday właśnie
ujżał światło dzienne i od razu zasiewa zdecydowane stwierdzenie:
to będzie ważna płyta tego roku w kategorii świeżej muzyki nie
tylko tanecznej, ale także elektronicznej w ogóle.
sobota, 12 października 2013
Recenzja: Burial - Street Halo [2011]

Każdy kto
miał okazję doświadczyć mocy efektów pracy Williama Bevana
wie, że ten człowiek-zagadka ma sadystyczne zacięcie. Karmi,
rozkochuje, znika. Znika na długo, by potem pojawić się znikąd i
zaatakować po raz kolejny, z pełną mocą. Tym razem znowu mu się
udało.
środa, 9 października 2013
Recenzja: Benton - Reflections [2013]
Co można
polecić osobie której dubstep pasuje tylko jako tło do
testowania wiertarki udarowej? 'Reflections', wydane pod szyldem
Wheel & Deal Records, jest jedną z takich płyt. Pojawienia się
Bentona można nasłuchiwać w okolicach 2010 roku i w tym to czasie
dzielił się swoją twórczością oszczędnie, ale już
budząc zainteresowanie i robiąc nadzieję na przyszłość - będąc
mimo wszystko na uboczu, z pomocą kolegów ze środowiska
pokroju Bengi i Skreama, sumiennie przedzierał się do pierwszej
ligi.
Na debiutanckim krążku nie znajduje miejsca na kompromisy,
pokazuje, że w dalszym ciągu zdecydowanie wie co robi... i że
słuchacz nie znajdzie miejsca na unik.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







